Bywają takie chwile, kiedy zdarzają nam się anegdoty. Uwielbiam je, ale nigdy nie przeżyłam takiej "z krwi i kości". Do dziś. Właśnie wracałam do domu, w którym jak większość z Was wie - mieszkam z Hellą (czarną, małą kociną z którą często leniąc się na tapczanie, dywagujemy na temat świata, a zwłaszcza mężczyzn). Zobaczyłam, że wygląda za mną przez okno, więc rozpromieniona zaczęłam do niej machać. Zauważył to podpity ( jak to bywa na Bałutach, dzielnicy w której mieszkam) mężczyzna w średnim wieku. Spojrzał na mnie ze smutkiem i powiedział: - Jak bardzo chciałbym tak do kogoś machać - i zamachał do mnie, aby zaprezentować. Uśmiechnęłam się nieco zbita z tropu, po czym dodał: - Przepraszam... miłego dnia - przechodząc przez ulicę, najpewniej w stronę monopolowego. Dopiero po pewnym czasie, gdy drzwi klatki schodowej zatrzasnęły się na mną, wybuchłam śmiechem. Gdyby zobaczył do kogo macham, może wcale nie powiedziałby tego, co wybrzmiało ostatecznie.
Łódzki spleen działa (z przerwami) od 2013 roku. To miejsce gdzie spotkacie się z mrożkowsko-kafkowskim nastrojem. Silne nawiązania do nastrojowości Łodzi wpływają na przedstawiane obrazy i sytuacje.