Przejdź do głównej zawartości

Moja głowa...



Zaglądam do niej często. Jest tam coś w przybliżeniu, jak w moim mieszkaniu - raz porządek, innym razem pobojowisko.
Ale zawsze jest sympatycznie i wesoło. Nawet wtedy, gdy nie powinno być wesoło.
Przez moją głowę przewija się wiele mądrych treści.
Niektóre z biegu rozumiem, inne są mi tłumaczone, a te z kolei dzielą się na później zrozumiane i niezrozumiane (a te odlatują w niebyt i czasem wracają w lepszym dla siebie czasie).
Te zrozumiałe mądrości natomiast dzielą się na zaakceptowane i te, które gotują we mnie krew na znak sprzeciwu.
Bywają również treści neutralne. Neutralne trwale i przejściowo (wtedy, gdy do mnie co jakiś czas wracają, oprócz treści płynących z reklam - na te się uodporniłam).
Są też treści moje. I tu się dopiero zaczyna.
Pojawiają się myśli, które zostają podobnie sklasyfikowane, jak te zasłyszane.
Z tym jednym problemem, że cudze głupoty szybko się usuwa ze świadomości.
A nasze własne?
Czasem ulegają hiperbolizacji. Bywa, że urastają do rangi myśli genialnych. Ba!!! Przełomowych.
Trudno być jednocześnie własnym krytykiem i entuzjastą.
Dlatego dzielimy się zapewne na idiotów, bryły kompleksów i zdystansowanych.
Mielimy, tworzymy, wypluwamy, rzygamy, doprowadzamy się do obłędu...
to wszystko czynią nasze myśli z nami i my z myślami.
Myśli - to opium dla jednostek uzależnionych od niekontrolowanego rozmyślania.
To moje opium.


A to utwór, który genialne obrazuje gonitwę myśli...




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ośliniona tęsknota.

Tak właściwie, to teraz, chwilę przed trzecią nad ranem - poczułam, że tęsknię. Spotęgował to fakt, że byłam dziś w wielu miejscach. I kilka razy z kimś na pozór zwykłym, i jakimś takim mało przebojowym. Miał jednak jedną cudowną zaletę - nie udawał kogoś, kim nie jest i nie był. Kłamał. Owszem. Okłamywał nawet samego siebie, ale jakoś przedziwnie został człowiekiem. I właśnie o tej trzeciej w nocy zatęskniłam chociażby za jego kłamstwem. Za czymkolwiek. "Urocze niewolnictwo" - powiecie. Być może. A może na moim brzegu, oprócz śmieci wylądował kawałek czegoś wyjątkowego? Fala mi to stara się wyrwać, a ja wchodzę w to morze. Nigdy nic nie udało mi się wyłowić, ale też nigdy nie utonęłam. Tym razem też tak się nie zdarzy. W zasadzie, to nic się nie zdarzy. Ot, człowiek znalazł coś wyjątkowego i chce to pozyskać na własność. I pozostaje tęsknota. Piękna i wzniosła. W sam raz na oślinione i zapłakane piosenki, śpiewane przez podlotki. Potem już nikt nie chce się do...

Bezbrzeżna chęć brudu.

Zaczęła się jesień. Szłam melancholijnie przez park. Dzieci bawiły się na placu, ich rodzice w osowieniu siedzieli porozrzucani pojedynczo na ławkach, nieopodal epicentrum wrzasku. Psy robiły kupy gdzie popadnie, koty miauczały pod zamkniętą budką już bez piwa. A ja tak sobie szłam, noga za nogą w lekkim odurzeniu własnymi kołaczącymi się myślami. Ten mętlik, zaprowadził mnie w swej chmurze w wiele miejsc tego dnia: na kilka wystaw, na kilka "pięćdziesiątek" gdzieś w Mieście Łodzi. Szłam sama, bo wtedy nie trzeba niczego ustalać, nikomu tłumaczyć, niczego deklarować. Chcesz iść, to idziesz, jak nie to siedzisz. Potem weszłam do jakiegoś małego kina. Zorientowawszy się, że wszystkie tytuły są mi już znane - udałam się oddać mocz. Z sąsiedniej kabiny wydobywał się tak znajomy i niemal zapomniany dźwięk kochających się ciał. Uśmiechnięta oddawałam się mojemu moczowi, by razem z tymi obok spuścić się w odmęty otchłani. Wyszłam z kabiny, a w tym samym momencie otworzyły się drzw...

Kobieta eteryczna.

Będąc na wywczasach z Koleżankami Śpiewaczkami w Zakopanem, udało nam się zaobserwować coś niezwykłego, zjawiskowego i ponadczasowego. Podczas jednego ze śniadań, na werandzie naszego pensjonatu, przyłączyła się do nas osobliwa para: nasza krajanka-poznanianka-blondynka i pocieszny-blondynkowaty-Litwin. Jednak, żeby zrozumieć istotę całej nadzwyczajności sytuacji, zacznę od początku. Otóż osobliwa para przysiadła się do nas. Zaczęła się seria pytań oczywistych, na które odpowiedzi dla krajanki-poznanianki-blondynki nie były oczywiste ( dla pociesznego-blondynkowatego-Litwina chyba też nie, bo rozmowa przebiegała głównie w języku polskim). Pierwsze pytanie dotyczyło tego, co robimy w Zakopanem. My na to, że chodzimy po górach. Na to dziewczyna wybałuszyła swe oczy zza szkieł ( co jeszcze bardziej potęgowało wybałuszenie) i zaczęła wypytywać gdzie można się wybrać. Na to TA Olga (jedna ze Śpiewaczek) rozpoczęła wielki wykład na temat tatrzańskich szlaków. Wzbudziło to wielki respek...